Co sądzicie o toczących się w Polsce od prawie dwóch lat wojnach o krzyż i miejsce krzyża. Najpierw krzyż przed Pałacem Prezydenckim przez ponad rok (do dzisiaj czasem się jakiś tam pojawia), teraz o krzyż w Sejmie, szkołach i innych instytucjach.
Moim zdaniem to trochę chore, żeby w czasach kryzysu, kiedy ceny rosną, podatki rosną, głównym problemem rządzących był krzyż i kwestie religii.
Swoją drogą to trochę nie rozumiem dlaczego krzyże są w Sejmie czy szkołach. Nie jesteśmy przecież krajem wyznaniowym i jak mają się czuć mniejszości (niewierzący czy ludzie innej wiary) w momencie kiedy miejsca, gdzie stanowi się prawo, opatrzone są symbolem określonej grupy ludzi. Jak takie osoby mają wierzyć w sprawiedliwość państwa i jednakowe traktowanie wszystkich grup niezależnie od wyznania.










