Joanna
3 miesiące temu
09.02.2012 18:43
Podzielam w stu procentach zdanie Igora. Jestem na drugim roku studiów stacjonarnych, na jednym jedynym kierunku i nie zamierzałam tego zmieniać do czasu obrony licencjatu. Na studiach drugiego stopnia jest luźniejszy plan zajęć, mniej godzin, dobry moment, żeby rozpocząć drugi kierunek. Niestety nie będzie mi to dane, bo już przyszłym roku drugie studia będą płatne, a nie zamierzam uczyć się na pół gwizdka, raz tu, raz tam. Zamierzam szkolić się dodatkowo, niestety odpłatnie, jednak pojęcia nie mam jak ten plan póki co zrealizować, gdyż nie mam z czego odkładać oszczędności.
Do studiów się przykładam, mam średnią 5,0 więc TEORETYCZNIE, byłoby mnie - w ramach stypendium - stać na drugi kierunek. TEORETYCZNIE. Teraz ubiegam się o stypendium naukowe - nie dlatego, żeby potrzebne mi były laury i wiwaty, ale jestem w bardzo ciężkiej sytuacji finansowej. Nie będę wchodzić w prywatne szczegóły, ale na papierze moje dochody z alimentów wynoszą co najmniej o połowę więcej niż w rzeczywistości - skutkiem czego nie spełniam wymogów stypendium socjalnego, bo przecież ważne to co na papierku, a nie rzeczywistość. Udzielam korepetycji z języków obcych i uczę obcokrajowców polskiego, jednak praca jest dość niepewna - nie zawsze są chętni, czasem uczeń wyjedzie, czasem ma kłopoty finansowe i już go nie stać, oprócz tego poświęcam dużo czasu na naukę - wymaganą i własną - gdyż zależy mi na studiach, których nie traktuję, w przeciwieństwie do wielu, jak poczekalni i pijalni piwa. Dlatego bardzo mi zależało na stypendium naukowym, które jakby nie patrzeć, należy mi się - jestem jedyną osobą na tym kierunku z tak wysokim wynikiem, jeśli się nie mylę, jestem też wyjątkiem od dwóch lub trzech lat. Wszystko zawdzięczam to ciężkiej pracy i NAUCE. Nauka - słowo klucz przy "stypendium naukowym". Rezultat? Póki co stypendium mi nie przyznano, natomiast dwóch kajakarzy dostało - z tej samej, uczelnianej puli finansowej - po 600 zł stypendium, mimo, że ich średnia wynosi 2,9! Co w praktyce oznacza, że musieli mieć poprawki z wielu przedmiotów. Dziękuję bardzo za takie stypendium naukowe. Na ich machaniu wiosłami państwo także raczej nie zarobi. Nie mam nic przeciwko wspieraniu sportowców - ale to chyba niewłaściwa instytucja. Gwoli ścisłości - nie, wspomniani kajakarze nie są studentami Akademii Fizycznej, lecz humanistycznego kierunku na "standardowej" uczelni. Przekładając to na realia: na refundację drugiego kierunku też lepiej nie liczyć, a finansowo mnie na tego typu rozwój nie stać, bo w połowie muszę utrzymywać się sama. Myślę, że nie jestem wyjątkiem.
Co do osób, które nie dostały się na studia "przez dwukierunkowców" to nie sądzę, żeby to była wina bezpłatnego drugiego kierunku. Wiele osób "świeżo po maturze" idzie na studia tylko po to, żeby jakoś się przez nie prześlizgnąć i mieć "papier", żeby mieć spokój od natrętnych rodziców, albo dlatego, że nie mają na siebie pomysłu. Takie osoby nie powinny się na studia dostawać, ponieważ rezygnują zazwyczaj po pierwszej sesji, albo jeszcze wcześniej. Zaobserwowani przeze mnie rekordziści zrezygnowali z filologii w pierwszym tygodniu, bo zorientowali się, że to nie kurs językowy i że uczyć się będą o kulturze kraju, o literaturze, o językoznawstwie i o praktycznym zastosowaniu znajomości języka. TO jest właśnie marnowanie miejsc na uczelniach. Rozwiązanie? Przywrócić egzaminy wstępne, na których weryfikowane byłyby nie tylko wyniki matury, ale wiedza dotycząca kierunku (choćby podstawowa), plany, ambicje, zainteresowania, umiejętność składnego wypowiadania się i tym podobne. W rekrutacji na kierunek pierwszeństwo powinny mieć osoby po liceum, spełniające kryteria postawione na takim egzaminie. Następnie osoby studiujące już jeden kierunek, zdolne, z ambicjami i praktycznym podejściem. Dopiero później osoby mające pstro w głowie, które i tak zrezygnują ze studiów prędzej czy później, lub wyniosą z nich papierek licencjata, obroniony na najniższą możliwą ocenę i kompletną pustkę w głowie, po milionach poprawek i drugich terminów. Jak to mawiają, wykształcenie nie piwo - nie musi być pełne. Są osoby, które swoim zachowaniem chociażby, udowadniają, że zasługują na szansę i na pomoc w samorealizacji. Są też takie, które na to nie zasługują, bo nie będą umieli z tego skorzystać.
Przy okazji, skoro tak ważna jest jakość kształcenia - to ciekawe dlaczego drugi kierunek jest płatny, a poprawki gratis. To dopiero motywuje do działania i wzmożonego wysiłku.