cześć Wam.
jestem z moim chłopakiem ponad 3 miesiące. od jakiegoś czasu nie mogę pojąć co się ze mną dzieję, a mianowicie coś się we mnie wypaliło. często myślę nad tym, że lepiej byłoby mi samej, mam wrażenie, że mój chłopak nie jest mnie wart, ja często obrażam się za byle co, jakby celowo, żeby z nim nie pisać, z drugiej strony bardzo lubię, gdy dzwoni do mnie, nazywa mnie pieszczotliwie, gdy spotykam się z nim jest mi naprawdę dobrze, wtedy naprawdę z głębi serca myślę, że go kocham, ale to mija po niedługim czasie i znów nachodzą mnie różne myśli, chwile zwątpienia, etc.
nie chcę go ranić, jest naprawdę fajnym facetem i zasługuje na kogoś lepszego, wiem jednak, że zranię go, nie umiem wprost powiedzieć, że go nie kocham, bo chyba naprawdę nic do niego nie czuję.. mam straszne wyrzuty sumienia i nie wiem co mam zrobić. uważam, że byłby świetnym kolegą, ale nie jest moją prawdziwą miłością, to chyba coś w stylu przywiązania, lęku przed samotnością,
naprawdę nie wiem co mam zrobić, nikt nie rozwiążę moich problemów, ale oczekuję wsparcia i zrozumienia, na pewno ktoś z Was był już w podobnej sytuacji. proszę o pomoc, rozmowę.











