Witajcie. Chciałam zapytać co o tym sądzicie.
Obecnie mam 16 lat, lecz wszystko się zaczęło kiedy miałam 15.
To była chyba niedziela, wieczór. Siedziałam przy kompie i dostałam na gg wiadomość od nieznajomej osoby czy chciała bym zarobić trochę kasy. Zapytałam jak, on powiedział że da mi 150 zł za zrobienie tzw. loda. Nie powiem, chciałam napisać mu żeby spadał ale sama nie wiem z jakiego powodu ciągnęłam rozmowę. Dodam że nigdy nic nie robiłam z chłopakiem, nawet jeszcze go nie miałam. No więc okazało się że ten gość jest troche ponad 10 lat starszy ode mnie. Nie potrafie powiedziec co mnie skłoniło do tego ze w koncu zdecydowalam sie z nim spotkac. Nie wiem jakos tak mnie uspokajal ze wszystko bedzie ok, zawsze moge zrezygnowac i wgl. Chyba dlatego ze bylam ciekawa, w koncu nie wymagal seksu no i z kasa tez nigdy dobrze nie stalam. Wiec jesli nigdy by sie nie wydalo to bym przynajmniej nie miala zrytej opinii wśród znajomych...
Umówiliśmy sie na drugi dzień, mieliśmy iść do lasu. Stracha mialam jak nie wiem juz nawet chcialam uciec jak czekalam na niego. W koncu podszedl do mnie jakis chlopak. W sumie wyglądał normalnie xD czyli nie jak świr albo ktoś taki. No i zaczeliśmy iść. Wogole nie wyobrażałam sobie że coś takiego bym mogła zrobić a tu właśnie szłam robić loda za pieniądze nieznajomemu facetowi :/ Do tej pory wyobrażenie o czymś takim miałam tylko z filmów, że tacy faceci pomiatają dziewczynami i wgl. No a ten był dla mnie bardzo miły i od razu jakoś tam żeśmy przełamali ciszę. Jak już doszliśmy do tego lasu to miałam nogi jak z waty, normalnie takiego stresa jeszcze nigdy nie miałam :/ No ale znowu on jakoś rozładował atmosferę. Dobra, nie będe wam opisywała szczegółow, to był tylko przydługi wstęp xD W końcu zrobiłam to, pierwszy raz w życiu. Jakoś dałam radę i tyle xD No i te kasę też dostałam, chociaż bałam sie że on sobie pójdzie i mnie tak zostawi.
W każdym razie zaczeliśmy się spotykać tak częściej i no właśnie, z tym sobie kiepsko radze :/ Bo on został takim moim właściwie przyjacielem. Niby nigdy sobie nie powiedzieliśmy że chodzi o coś więcej niż kasę ale jednak, wychodziło na to że pisaliśmy do siebie, wysyłaliśmy sobie sms-y, zawsze jak mi było źle to mogłam do niego napisać i on nigdy mnie nie zbywał. W końcu spotkania się skończyły bo mój ojciec dostał pracę we Wrocławiu i wyprowadziłam się z Warszawy :(
Taki dół mnie dzisiaj wieczorem wziął. Co myślicie o tym? Czy jakbyście mnie znali to byście uznali mnie za zwykłego szlaufa czy jakąs gaerianke? Jak nazwać to co nas łączyło?














