Kierunek polityki Korei Północnej po śmierci Kima
obserwuj
11

Czy sądzicie, że śmierć Kim Dzonga II cokolwiek zmieni w polityce wewnętrznej i zewnętrznej Korei Północnej?

Czy to że władzę przejął jego syn, jest szansą na "odwilż" w tamtym kraju, czy wręcz przeciwnie wszystko będzie się toczyć tym samym torem?

To jest Mądre!
  • cytuj

Osobiście bardzo nie wydaje mi się. Przecież Ci ludzie nawet nie wiedzą jak wygląda świat poza Koreą. To że dzisiaj w Korei odbywają się histeryczne płacze jest spowodowane właśnie tym, że oni uważają że żyją w idealnym świecie, a Kim Dzong Il chronił ich przed całym złem. 

Co znamienne, jego następcą będzie jego syn - a jak się mówi "niedaleko pada jabłko od jabłoni".

Dodatkowo pojawia się jeszcze jeden problem - kraj tak wyizolowany jak Korea Północna może mieć spory problem z otwarciem się: zrobienie tego w sposób dość szybki doprowadzi do chaosu i szoku społeczeństwa. Jeśli Koreańczycy zobaczą że u nich wcale nie jest tak różowo a gdzieś żyje się lepiej, może dojść naprawdę do poważnych zamieszek. 

To jest Mądre!
  • cytuj

nie sądzę. na pogrzeb nie zostali nawet zaproszeni żadni przedstawiciele z innych krajów. do tego życie władców Korei jest obrośnięte legendą i nawet śmierć może może być sfałszowana. tam potrzeba nie reformacji, a dużej rewolucji, żeby coś zmienić.

To jest Mądre!
  • cytuj

Problem chyba tkwi w tym że nie ma kto tej rewolucji przeprowadzić

To jest Mądre!
  • cytuj

Korea Północna jest tak zamkniętym krajem, że wszelkie analizy dotyczące przyszłości tego państwa ocierają się o wróżbiarstwo. O synu, który przejął władzę (oficjalnie, bo pierwsze skrzypce w partii gra również jego ciotka Kim Kiong Hui) wiadomo niewiele więc ciężko stwierdzić jaki kurs obierze. Obawiam się, że rewolucja w wydaniu północno-koreańskim to nie będzie taka rewolucja jakiej przykład mieliśmy w krajach arabskich. Tutaj społeczeństwo jest na tyle zastraszone, odizolowane od świata zewnętrznego, a przede wszystkim wyniszczone ciągłym głodem, że nie w głowie im rewolucja. Rewolucję mogą przeprowadzić twardogłowi wojskowi (co dziesiąty obywatel Korei jest wojskowym), a to raczej nie będzie wróżyło niczego dobrego ponieważ właśnie ta grupa jest najbardziej zindoktrynowana. 

To jest Mądre!
  • cytuj

Uważam że śmierć Kim Dzong Ila i przejęcie władzy przez jego syna nie wpłynie na zmiany w Korei Północnej.

Wiadomo, że Kim Dzong Il rządząc państwem opierał się na swoich licznych doradcach. Obecnie gdy władzę w Korei przejmuje jego syn, otrzymuje on "w spadku" tych samych ludzi którzy "pomogą" mu podejmować odpowiednie decyzję.

Zresztą, syn Kim Dzong Ila całe swoje życie był wychowywany do tego, żeby kontynuować władzę swojego ojca. Dlatego nie wierze w zmiany w tym kraju.

To jest Mądre!
  • cytuj

Polecam, ciekawa analiza sytuacji w Korei po śmierci Kim Dzong Ila

To jest Mądre!
  • cytuj

Wiem, że tam nie ma kto tej rewolucji zrobić. Zadziwiające jest to, że Ci ludzie się tak przyzwyczaili do takiego życia, że nie nic z tym nie chcą zrobić. Opłakują śmierć dyktatora, aczkolwiek nie wiadomo na ile obrazki cierpiącego narodu są prawdziwe, Kiedy Korea przegrała podczas mistrzostw świata , to w TV tamtejszej było pokazane, że wygrywają. Kiedy na świeci była jakaś klęska żywiołowa , w oficjalnej TV było temu wydarzeniu poświęcone kilka sekund i to po kilku dniach od wydarzenia. Ludzie nie mają dostępu do internetu, mediów. Stworzona została im wizja kraju, w którym jest najlepiej ,a wszędzie indziej gorzej. Organizowane są defilady, dzieciaki dostają słodycze z okazji urodzin wodza raz do roku, więc się cieszą. Ale co im się dziwić...innego życia nie znają

To jest Mądre!
  • cytuj

Nic nie trwa wiecznie. Ciekawe, że Syn wystudiował szwajcarskie liceum. Nie powinien, bo może chcieć reformować... Ludzie w Korei Płn. nie mają na tle innych państw za dużo powodów do szczęścia. Złe warunki życiowe ludności + próba reform = warunki sprzyjające rewolucji. To może być bardzo nieprzyjemne.

  • Cytowano 1 razy
To jest Mądre!
  • cytuj
Tomas napisał(a):

Nic nie trwa wiecznie. Ciekawe, że Syn wystudiował szwajcarskie liceum. Nie powinien, bo może chcieć reformować... Ludzie w Korei Płn. nie mają na tle innych państw za dużo powodów do szczęścia. Złe warunki życiowe ludności + próba reform = warunki sprzyjające rewolucji. To może być bardzo nieprzyjemne. idź do wpisu

Niestety istnieje obawa, że Kim Dong Un może sobie nie poradzić zapanować nad reżimową ekipą, w której bardzo ważną rolę odgrywają wojskowi. I jeśli już to raczej spodziewałbym się rewolucji odgórnej - czyli typowej walki o władzę, która może doprowadzić do wojny domowej, a w najgorszym razie do eskalacji konfliktu poza teren Korei Płn. 

To jest Mądre!
  • cytuj

wczoraj odbył się pogrzeb...ludzie płakali, popadali w spazmy, nawet ptaki popadły w żałobę, a synowi Kim Dzonga nagle przybyło lat- ma 30 na karku, ale to za mało, by móc prowadzić politykę azjatycką, więc trochę mu włoski przycięli, trochę poszerzyli i jest od razu starszy....także wątpię, że coś się tam zmieni.

To jest Mądre!
  • cytuj
Dodaj wypowiedź
lub
powiadomimy Cię o nowych wypowiedziach w tej dyskusji